Posty

Diabeł od Iwony Banach!

Obraz
Jestem osobą, do której wiele razy przemawiał „diabeł z telewizora” i z tego powodu zrezygnowałam całkowicie z oglądania telewizji. Jak zwykle wątek przewodni w książce Iwony Banach jest absurdalny i życiowy jednocześnie. Kto nie miał wrażenia, że serwisy informacyjne mają na celu zatruć jego życie oraz umysł? Myślę, że niewiele jest takich osób. Wielką sztuką jest pisanie komedii, dużo bardziej skomplikowaną niż pisanie kryminału, jak łączy się te dwa gatunki, to wychodzi mieszanka wybuchowa. W książce „Gdzie diabeł nie może, tam trupa pośle” są poruszone zwykle przyziemne sprawy. Mamy zazdrość, która balansuje na cienkiej granicy, pojawia się upór, ambicja i walka o własne marzenia. Z tego powodu przepadam w każdym tomie, dawkuję sobie strony, żeby zbyt szybko nie skończyć i nawet gdy zaczynam domyślać się kto jest mordercą, to nie psuje mi zabawy z lektury. Książki Iwony Banach pokochałam miłością prawdziwą i tracę całkowicie swój obiektywizm, nie umiem nic innego napisać na ich...

Potworny klops.

Obraz
„Trzydziestka” to literacki debiut i ja uwielbiam polskich autorów, piszę wciąż o uwielbieniu jakim darzę rodzimych pisarzy, jednak pewnych kwestii nie jestem w stanie przeskoczyć. Emocje, w tej książce były określane głównie poprzez wulgaryzmy. Zaczęłam je liczyć, tak żeby mieć poparcie na swoją tezę, znalazłam zdanie składające się z czternastu słów, z czego osiem to przekleństwa. Potem trafiłam na stronę, na której naliczyłam trzynaście soczystych wulgaryzmów. Mam pewną refleksję, amatorska recenzentka dwoi się i troi, żeby napisać kilka zdań na temat książki, przekazać innym czytelnikom swoje emocje. A gdyby tak rzucić trzy zdania przepełnione wulgaryzmami i napisać, że ta książka jest chu… warta i zje… na maksa? To dopiero by była afera. Cała historia jest oparta na przeżyciach stereotypowych bohaterów, każdy motyw jest dla mnie znany i oczywisty, nic mnie nie zaskoczyło, nie sprawiła mi przyjemności analiza postepowania postaci, bo autor podał mi ją na tacy. Brak napięcia, każdy ...

600 stron to zbyt mało!

Obraz
Wątek stary jak świat, młoda dziewczyna sprzedaje duszę diabłu, zawiera umowę, która kształtuje od nowa całe jej życie. Ta książka jest jak szepty ludzkości, zebrane w całość, uformowane w cele i marzenia, które Addie może zrealizować. Nie ogranicza jej czas, pewnie nie ogranicza jej śmierć. Unika kruchości ludzkiego ciała, jednak za jaką cenę?   Każdy medal ma dwie strony. Radość niejednokrotnie poprzedzają łzy smutku, matka by wziąć w ramiona własne dziecko, musi wydać je na świat. Ból i miłość łączą się w jedność. Właśnie o tym opowiada "Niewidzialne życie Addie LaRue", którego sześćset stron okazało się dla mnie zbyt małą porcją literatury. Pierwszy raz, od dawna, doświadczyłam powolnego czytania, przeciągania każdej strony, delektowania się zdaniem, interpretacji wielu słów. Czytanie w wersji "slow" jest możliwe tylko przy dziełach z najwyższej półki, gdzie pisarka karmi mnie literami, identycznie jak karmiony nutami był umysł Beethovena.    Okropnie ...

Liczyłam na więcej.

Obraz
Z przykrością zacznę od tego, że książka rozpadła mi się w rękach zanim zdążyłam napisać recenzję. Niestety tak. Trzymana w domu, czytana raz, wykorzystana tylko do zdjęć w domowych warunkach. Odkleiła mi się okładka i spadła. Oczywiście wiem, że recenzja powinna odnosić się tylko do treści, jednak jako typowy książkoholik, nie umiem przejść obojętnie koło pięknej okładki, tak samo nie potrafię przemilczeć faktu książki wykonanej w tak słaby sposób.  Dla mnie najbardziej liczy się jakość. Ango Sakaguchi prezentuje dwa opowiadania w cienkim zbiorze, szytym na wzór japońskich zwyczajów literackich. Jako wstęp otrzymujemy garść informacji związanych z życiem pisarza. Zwyczaje i obraz jaki nam się wyłania zwiastuje bardzo ciekawą lekturę.  Rozpoczynam czytanie i z dwóch krótkich opowiadań wyłania mi się obraz kobiet, złych, bezwzględnych. Bardzo mroczny klimat oraz brutalność z jaką autor rzeźbi bestialskie poczynania, nie są dla mnie najlepszą formą przekazu. Wyobrażam sobie...

"Harde baśnie" zaczynają żyć własnym życiem!

Obraz
  Antologia opowiadań „Harde baśnie”, czyli zbiór interpretacji baśni, napisany przez polskie autorki fantasy. To pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów gatunku. Każde z opowiadań jest zupełnie inne i poziom jest ogromnie zróżnicowany, ponieważ część pisarek woli rodzaj nowoczesnej fantastyki, gdzie są obecne smartfony i współczesna technologia, a część skupia się na świecie sprzed lat, spowitym cieniem dobrych i złych duchów. W mojej opinii, to właśnie ma na celu zbiór opowiadań, różne style, różnorodne spojrzenie na jeden gatunek, kilka interpretacji dobrze znanych opowieści. Czytałam jak opętana i znów upominałam samą siebie, żeby zwolnić, delektować się lekturą. Co zrobić, gdy pięćset siedemdziesiąt stron to zbyt mało i mój apetyt nie został zaspokojony? Odpowiedź na te pytanie zna wilk, ten z baśni o Czerwonym Kapturku. Wybrane przeze mnie perełki to: „Demon w studni” autorstwa Ewy Białołęckiej, to prawdziwa studnia literackiej pasji. Pochłonęła mnie i zachwyciła, pięk...

Książka, której nigdy nie przeczytasz.

Obraz
  Z książką jest jak z niemowlakiem. Trzymam go przy sobie ciasno owiniętego, ma rożek i kocyk, zapięłam mocno rzepy. Zamknęłam okna, szczelnie i duszno. Chodzę na palcach, odbiorniki są wyłączone. Cicho mówię, cicho oddycham. Nie kaszlę, nie kicham, wszystko powstrzymałam. Ma być bezpiecznie, gdy niemowlak rośnie, tu jest wszystko czego mu potrzeba. Gdy pewnego dnia drzwi otworzą się z hukiem, te małe istnienie się skończy, a ja skończę się razem z nim. Czytałam blurb tej książki z przymrużeniem oka, lekko się uśmiechałam na widok tak pochlebnych rekomendacji, wyglądało koślawo, mało realnie. Veni, vidi, vici. Przeczytałam i mogę się wreszcie wypowiedzieć na ten temat. Prosta historia opowiedziana z perspektywy czterech bohaterów. Rodzice trzymają prawie trzydziestoletniego syna pod kloszem i są zdziwieni, że nie radzi sobie z rzeczywistością. Teraz wypadałoby napisać kilka mądrze skrojonych zdań, na temat moich wrażeń, ale to najtrudniejsze zadanie. Zenon jest bohaterem w...

"Stara zbrodnia nie rdzewieje" Pani Iwona i papuga Pinda!

Obraz
 „Czasem człowiek musi, inaczej się udusi” w moim przypadku dotyczy to odpoczynku od ciężkich historii. Czytając o rodzinnych dramatach, miło oderwać się od posępnej rzeczywistości i rozłożyć skrzydła, całkiem jak papuga o wdzięcznym imieniu Pinda! Jak komedia kryminalna, to w ciemno ruszam z Iwoną Banach. Kolejna, niezawodna, do bólu satyryczna powieść pisarki mnie przekonała. „Stara zbrodnia nie rdzewieje” to reklama sama w sobie, a ja skupię się na mocnych plusach i wymienię kilka, żeby przekonać tych najbardziej opornych. Po pierwsze, najważniejsze, nie spotkałam się nigdy z tak niesamowitą charakterystyką postaci! W starym hotelu spotykają się autorzy różnych gatunków literackich. Mamy tu fantastykę, powieść post apokaliptyczną, komedię kryminalną, obyczajówkę, horror, romans, kryminał, thriller i na koniec erotyk. Do każdego autora zostały przypisane cechy ściśle związane z gatunkiem jego książki. Dla mnie ten wątek odegrał kluczową rolę i rozpłynęłam się czytając opisy, ...