Kości, które nosisz w kieszeni


Tak dusznej i lepkiej książki nie czytałam już dawno. Nie ma na co czekać, trzeba ją polecać wszystkim amatorom literatury pięknej. To powieść o nowej rzeczywistości, właściwie o dążeniu do osiągnięcia stanu ducha, który nie jest możliwy dla ludzi noszących kości w kieszeni.


Uważam, że tej lektury nie da się zamknąć w absolutnie żadnych ramach, nie ma ona jednego zarysu fabularnego, bo sięga wielu płaszczyzn i problemów społecznych. Bieda jest często czynnikiem dominującym, nie łatwa do przezwyciężenia, nie prosta do wyrzucenia, staje się stanem umysłu, który skutecznie zamazuje plany na przyszłość.

Ilu czytelników, tyle interpretacji. Dla mnie najsilniejsza motywacja do walki, brnięcia przed siebie mimo przeciwności losu. Nie ważne jak jest ciężko, czasem krwawi serce, innym razem mięsnie palą od wysiłku, każdy pcha pod górę swój własny głaz. Enigmatycznie? Inaczej nie potrafię, interpretacja powieści Łukasza Barysa dla mnie jest zbyt osobista, dotyka problemów skrywanych latami głęboko pod skórą, obrazy i wspomnienia, które zabiorę ze sobą do grobu, a teraz stały się kośćmi w mojej kieszeni.

"Ziemia nie obnosi się z cierpieniem, ale chowa w sobie kości, na które można nadepnąć, chodząc po podwórku."

Czytać tę książkę, to jak śnić koszmar na jawie. Krzyk więźnie w gardle i nie wydostaje się na zewnątrz, wydaje Ci się, że biegniesz najszybciej jak potrafisz, a w rzeczywistości ledwo pełzniesz, przesuwasz się tylko kilka centymetrów do przodu. Trafił się najgorszy z możliwych snów, na koniec spadniesz w przepaść, która nie ma dna. Będziesz spadać godzinami i historia lepkiego od ubóstwa życia zagra w Twojej głowie pożegnalną pieśń.

To trzeba przeczytać!

Popularne posty z tego bloga

Idealna gra na jesienne wieczory! Fighting Fantasy

Jak pokochać komedie kryminalne? "Niedaleko pada trup od denata" Iwona Banach

Najlepsze książki z 2020 roku!